Majchrzak opowiedział o zawieszeniu. Padły słowa o koszmarze

1 dzień temu 8
Reklama 3 tysiące złotych na miesiąc.

Sezon 2022 zapowiadał się na przełomowy dla urodzonego w Piotrkowie Trybunalskim tenisisty. 26-letni wówczas zawodnik coraz mocniej wgryzał się w najlepszą setkę światowego rankingu. Najwyżej notowany był na 75. miejscu. W październiku 2022 wygrał challenger w południowokoreańskim Busan i wydawało się, że wszystko jest na właściwych torach. Jednak zamiast zacząć planować starty w kolejnym sezonie, musiał stoczyć walkę o swoje dobre imię.

ZOBACZ TAKŻE: To on stoi za świetnym występem Świątek na Wimbledonie. "To było zaskakujące"


Kilka badań przeprowadzonych w 2022 roku wykazało bowiem obecność w jego organizmie substancji zabronionych. Międzynarodowa Agencja ds. Uczciwości w Tenisie (ITIA) zgodziła się z tym, że Majchrzak nie spożył ich świadomie ani celowo, tylko przez zanieczyszczoną odżywkę. Mimo to został zdyskwalifikowany na 13 miesięcy. W efekcie stracił wszystkie rankingowe punkty i musiał zaczynać karierę od początku.


- Było bardzo dużo momentów zwątpienia, zwłaszcza na początku, gdy nie miałem pojęcia, co się stało i jak zakazane substancje trafiły do mojego organizmu. Zawsze uważałam, że mam wysoką etykę pracy i stoję z dala od problemów dopingowych. Tymczasem spotkało mnie coś takiego. Uważam, że to największy koszmar każdego sportowca - powiedział Majchrzak, który był w środę gościem Studia Wimbledon na antenie Polsatu Sport.


- Dopóki nie odkryłem, co dokładnie się stało, było mi bardzo trudno. Nie miałem ochoty wychodzić z domu i obcować z ludźmi. Najbardziej pomogła mi moja żona, która codziennie wysłuchiwała moich gorzkich żali. Widziała mnie leżącego, rozbitego na sofie. Była twarda, wsparła mnie. Podobnie jak i cała rodzina oraz środowisko tenisowe - dodał tenisista.


W styczniu 2024 roku Majchrzak wrócił do gry. Rozpoczął żmudny proces odbudowy swojej pozycji na światowej liście. Do najlepszej dwusetki wskoczył już po sześciu miesiącach, co jest rozpatrywane w kategoriach niesamowitego wyczynu. Pochodząc z kraju, w którym niewiele jest organizowanych turniejów, nie mógł liczyć na "dzikie karty" i musiał szukać imprez najniższej rangi.


- Nikt nie dał mi odczuć, że jestem odrzutkiem. Wszyscy stanęli po mojej stronie i wyraźnie dali do zrozumienia, że nie wierzą, że mógłbym celowo przyjąć doping. To znaczyło dla mnie bardzo wiele - podkreślił Polak.


Piotrkowianin po sukcesie w Londynie awansuje o około 30 miejsc w rankingu singlowym i znajdzie się w okolicy 80. pozycji, co będzie miało spory wpływ na kalendarz startów, jakie będzie planował na drugą połowę sezonu.

Przejdź na Polsatsport.pl

Przeczytaj źródło