Sprawdzili PULS w akcji. Dla tego kraju taka broń to jak rozgrywanie wojny na kodach

4 godziny temu 2
Reklama 3 tysiące złotych na miesiąc.

Królewska Armia Niderlandzka przeprowadziła 8 i 9 lipca 2025 roku coś więcej niż zwykły test broni. W ciągu dwóch dni strzelań testowych nowym izraelskim systemem artylerii rakietowej PULS, holenderskie siły zbrojne zasygnalizowały światu powrót do długozasięgowego rażenia po niemal dwóch dekadach milczenia. Szesnaście rakiet wzbiło się w powietrze nad groblami Zelandii, trafiając precyzyjnie w wyznaczone cele. Dla postronnych mogło to wyglądać jak kolejny pokaz, lecz dla wojskowych i sojuszników NATO był to klarowny sygnał, że Holandia wraca do wojennej gry.

Nowa era holenderskiej artylerii. Sprawdzili w akcji PULS od Izraela

Holandia postanowiła coś zmienić ze swoim wojskiem już przed ponad dwoma laty, kiedy to podpisała stosowny kontrakt 18 maja 2023 roku, przeznaczając około 305 milionów dolarów na zakup 20 wyrzutni PULS. Cały program (obejmujący systemy dowodzenia, amunicję, symulatory, szkolenia i pakiet wsparcia) to koszt około 515,3 miliona euro. Pierwsze jednostki, zamontowane na ciężarówkach Tatra 6×6, dotarły w lutym 2024 roku, a pozostałe, zamontowane już na opancerzonych ciężarówkach Scania Gryphus 8×8 z automatycznymi ładowarkami, będą dostarczane do 2026 roku.

Czytaj też: Co się stanie, gdy AI przejmie kontrolę nad wojskowym dronem? To, co stało się potem, zaskoczy każdego

EuroPuls

Systemy te utworzą dwie operacyjne baterie przypisane do 11 Afdeling Rijdende Artillerie oraz 41 Afdeling Veldartillerie. Każda bateria będzie liczyć osiem wyrzutni, a cztery dodatkowe zostaną przeznaczone do szkoleń i rezerw logistycznych. Zmiana ta oznacza również wygaszenie struktur Vuursteun Commando, bo ich personel i infrastruktura (m.in. w ’t Harde) zostaną wchłonięte przez rozbudowywane jednostki artyleryjskie. Jednocześnie trwa też rekrutacja nowego personelu w miarę dostaw sprzętu.

PULS to modułowa wyrzutnia oparta na systemie dwóch “podów”, która to jest zdolna do rażenia celów nawet na odległość 400 kilometrów w zależności od zastosowanej amunicji. System tego rodzaju zapewnia elastyczne konfiguracje (rakiety 122–370 mm, drony krążące, pociski manewrujące) oraz precyzyjne naprowadzanie GPS/INS, CCD lub IR, wypełniając tym samym lukę, która doskwierała tej armii od lat. W zależności od konfiguracji możliwe jest wystrzelenie 36 pocisków kal. 122 mm o zasięgu 35 km, 20 rakiet 160 mm (zasięg 40 km), 8 rakiet 306 mm EXTRA (150 km), 4 pociski Predator Hawk kal. 370 mm (300–400 km), 2 pociski manewrujące Delilah kal. 330 mm (250 km) lub 6 amunicji krążącej SkyStriker na każdy pod (zasięg powyżej 100 km).

Czytaj też: Wystrzelili pocisk i podziwiali go w akcji. Dla USA było to historyczne wydarzenie

Cały cykl ogniowy można wykonać w mniej niż minutę, a system pozwala na oddanie sześciu strzałów w czasie krótszym od sekundy. PULS może działać zarówno w dzień, jak i w nocy, bez względu na pogodę, a wbudowany radar wykrywa także wrogą artylerię, zwiększając tym samym znacznie ogólną świadomość sytuacyjną. Chociaż HIMARS pozostaje standardem NATO i jest używany przez Polskę, Litwę czy Rumunię, to Holandia postawiła na PULS z kilku powodów – szybkość realizacji zamówień oraz otwartą architekturę, która pozwala na integrację z europejską amunicją w przyszłości, w przeciwieństwie do zamkniętych systemów HIMARS. Do PULS dołączyły już Dania i Hiszpania, a Niemcy planują lokalny montaż wariantu EURO-PULS od 2027 roku.

Czytaj też: ERASR to nie niszczyciel, a pogromca. Ta indyjska broń odmieni walkę z okrętami podwodnymi

Strzelania testowe systemów PULS na Breezanddijk to dla Holandii nie tylko symboliczny powrót do artylerii rakietowej, a początek większych zmian. Holenderska armia wchodzi bowiem w nową erę przez przyszłość europejskiej obrony, suwerenności strategicznej i wojskowej elastyczności. Do końca 2026 roku systemy PULS mają zostać w pełni zintegrowane z operacjami tamtejszych wojsk lądowych.

Przeczytaj źródło