Mówi osoba z rządu: — Formuła była dziwna. Czegoś takie jeszcze nie widziałem. A to dlatego, że prezydent niewiele mówił w tej części zamkniętej, a to jego doradcy, ministrowie wzięli na siebie ciężar polemik ze stroną rządową. Ludzie Nawrockiego chcieli się wygadać. Chcieli się popisać przed prezydentem.
Odsłaniamy kulisy tajnej części Rady Gabinetowej zwołanej przez prezydenta Karola Nawrockiego. Nie było frontalnego starcia, a głowa państwa oddała pole swoim ministrom, przez co premier zwrócił uwagę, że członkowie rządu nie mogą być przepytywani przez kogoś innego aniżeli sam prezydent. Były złośliwości i spięcia, ale nikomu nerwy nie puściły.